Wyszukaj na stronie

Nasz kanał Youtube

Piszą o NAS...

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Sebastianie, dziękujemy Ci za zaufanie i powierzenie nam tego ciekawego listu. Dziękujemy także, za umożliwienie nam publikacji w formie jaką prezentujemy poniżej. Dane znalazcy i obecnego właściciela listu znane są redakcji Stowarzyszenia Labiryntarium.pl.


Naprawdę ucieszyliśmy się, że to właśnie nam przypadnie zająć się badaniem tak starego listu znalezionego na strychu, ukrytego gdzieś między belkami więźby dachowej, po niemal 190 latach od jego napisania. Przyznam, że poza zwykłą radością, towarzyszyły nam inne, bardzo różne emocje. Nigdy nie wiadomo co może zawierać treść takiego listu, tym bardziej, że ów opatrzony jest pieczęcią królewskiego superintendenta.


Złożony list z widoczną pieczęcią (zachowaną prawie w całości) Superintendenta ,

 

Kto to był (jest) Superintendent? Superintendent to duchowny protestancki sprawujący władzę nadzorczą w stosunku do pastorów określonego obszaru – superintendentury. Ze względu na rangę i obowiązki oraz ze względu na wielkość podlegającego mu terytorium funkcja superintendenta stanowi odpowiednik funkcji rzymskokatolickiego biskupa diecezjalnego lub dziekana, kierującego dekanatem. Według ordynacji kościelnej Kościoła Ewangelickiego Unii Staropruskiej (na ziemiach, które do 1914 r. lub do 1945 r. wchodziły w skład Prus) superintendentura nadzorowała funkcjonowanie parafii na terenie diecezji (archiprezbiteriatu). Obejmowały one obszar odpowiadający wielkością jednemu lub dwóm ówczesnym powiatom administracyjnym. Superintendent mianowany był przez generalnego superintendenta na wniosek senatu kościelnego. Jego bezpośrednim zadaniem było sprawowanie nadzoru nad proboszczami i wspieranie ich działalności duszpasterskiej poprzez przeprowadzanie wizytacji kościelnych, wybieranie proboszczów, sprawowanie nadzoru nad szkolnictwem kościelnym, państwowym i prywatnym w zakresie nauki religii, opiekę nad instytucjami charytatywnymi czy zakładami opieki społecznej.


Według pieczęci, która zachowała się w świetnym stanie, "nasz" Superintendent sprawował swoje obowiązki na terenie trzech powiatów : dzierżoniowskiego ( Kreis Reichenbach), świdnickiego (Kre Schweidnitz), oraz wałbrzyskiego (Kreis Waldenburg).

 

Na poniższej fotografii widzimy końcówkę listu z datą jego napisania, oraz nazwiskiem i funkcją nadawcy listu.  List napisany 29 stycznia 1824 roku w Domanicach przez królewskiego Superintendenta o nazwisku Helfer. Na potwierdzenie istnienia owego Superintendenta, udało nam się znaleźć odpowiednie zapisy w księdze z 1927 roku SILESIA SACRA (Herausgegeben Evangelischen Pfarrerferain der Provinz Schlesien), dostępnej powszechnie w Śląskiej Bibliotece Cyfrowej.

 

 

Znając nadawcę, należy zająć się adresatem. Jak widać w dolnej części powyższego zdjęcia, oraz na zdjęciu poniżej, list napisany został do wyłącznej wiadomości nauczyciela o nazwisku Rausch (Schullehrer Herrn Rausch), mieszkającego, lub wykonującego swoją pracę w Bagieńcu (Teichenau) koło Świdnicy (bei Schweidnitz).

 

Złożony list z widocznym nazwiskiem adresata i miejscowością docelową,

 

Treść listu.

 


Ze względu na dość "skomplikowany" charakter pisma, samodzielne próby rozszyfrowania poszczególnych zdań spełzły na niczym. Przy próbach odczytania listu poddały się też dwie znajome nam osoby władające wyśmienicie językiem niemieckim. Nie pozostało nam nic innego jak szukać pomocy za granicą. Kopia listu trafiła zatem do Niemiec, do Bielefeld, gdzie mieszka i studiuje nasza dobra znajoma pochodząca z Polski. Dzięki jej uprzejmości, list trafił do profesora specjalizującego się co prawda w tekstach z okresu średniowiecza, ale przeglądając "nasz" list podjął się jego "tłumaczenia na niemiecki".


Treść listu w oryginale. Myślę, że znający język niemiecki potwierdzą, że list pisany ręcznie, to nie lada wyzwanie.

 

Powiększony fragment listu, świadectwo problemu w przetłumaczeniu listu

 

Przyznaję, że nawet niemiecki profesor nie poradził sobie w 100 % z tekstem tego listu, pozostawiając w kilku miejscach wielokropki, co oznaczało, że słowo jest nie do odczytania.

Prawem obecnego właściciela listu jest zatrzymanie dosłownego tłumaczenia dla siebie, przynajmniej do czasu, gdy zdecyduje o jego dalszym losie. Może list trafi do Izby Historycznej w Jaworzynie Śląskiej, pod warunkiem, że taka powstanie, albo do innego. Pożyjemy zobaczymy. Tymczasem streścimy zawarty w liście przekaz.

Otóż znany nam już królewski Superintendent o nazwisku Helfer, zwierzchnik m.inn. szkoły w Bagieńcu koło Świdnicy, napisał list do Rauscha, biednego nauczyciela wiejskiego z tejże szkoły. Po zwyczajowych uprzejmościach we wstępie listu, Helfer przechodzi do konkretów, gdzie zwraca uwagę na powagę stanowiska, zajęcia, jakie zajmuje Rausch. Przypomina Rauschowi, że dobre wychowanie dzieci i objęcie ich szczególną opieką, jest dla ogółu bardzo ważne. W dalszej części listu Helfer, aby bardziej zobrazować swoje intencje napisał Rauschowi pewne porównanie. Napisał, że gdyby Rausch pokochał dzieci które uczy tak, jak kocha pszczoły, którym poświęca większość swojego czasu, było by dla wszystkich najlepsze, po czym zwyczajowo, grzecznościowo kończy list.

Cóż, pismo sprzed lat okazało się być zwykłym upomnieniem. Prawdopodobnie Helfer napisał je wskutek donosu. Zastanawialiśmy się, dlaczego Rausch nie zniszczył wstydliwego listu, tylko ukrył go skrzętnie gdzieś na strychu. Doszliśmy do wniosku, że Helfer kiedykolwiek później mógł powołać się na napisane wcześniej upomnienie i nakazać okazanie go. Rausch widocznie bał się takiej możliwości, przez co postanowił ukryć go, aby nie narażać się ani Superintendentowi, ani miejscowym, którzy przypadkowo lub przez ciekawość o takiej reprymendzie mogli się dowiedzieć.

Pan profesor, po przetłumaczeniu listu zwrócił uwagę na fakt, że w owych czasach, nauczyciele byli naprawdę biedni, przez co imali się wielu dodatkowych zajęć.

A opis ukrycia skarbu!? Nie tym razem :) Zabawa w dochodzenie była jednak przednia. Kto wie, czy na Twoim strychu, gdzieś pod belkami nie ma podobnych znalezisk...

 

Widok na list w rozwinięciu

 

"Szukajcie, a znajdziecie..."



Przygotowali : Matthias & Christophorus

Podziękowania dla Sebastiana za udostępnienie listu i dla Agnieszki za pomoc w jego przetłumaczeniu

źródła : wikipedia, Śląska Biblioteka Cyfrowa,