Wyszukaj na stronie

Nasz kanał Youtube

Piszą o NAS...

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Przejeżdżając przez jedną z podświdnickich wsi, zauważyłem w przydomowym ogrodzie mały skansen maszyn rolniczych. Wszystko, mimo, że zaniedbane, wygląda na zorganizowaną ekspozycję. Oczywiście zatrzymałem się, aby tę kolekcję obejrzeć. Były tam sprzęty poniemieckie, ale także takie, które używane były całkiem niedawno. Spacerując tak wokół ogrodu, zauważyłem na podwórku coś, wobec czego cała reszta stała się zupełnie mało istotna... Otóż w ogólnym podwórkowym bałaganie stały dwa (już prawie wraki) ciągniki Ursus C-45, które zwane są Buldogami. Ciągniki te produkowano w Zakładach Mechanicznych Ursus w Warszawie od 1947 roku. Była to kopia niemieckiego ciągnika o nazwie Lanz Bulldog, z silnikiem o mocy 45 KM. W 1957 roku model Ursus C-45 został zastąpiony przez C451. Łącznie zostało zbudowanych około 55 000 sztuk do zaprzestania produkcji w 1965 roku.

 

Wystawa zabytkowych ciągników w Bawarii w Niemczech (foto : pl.wikipedia.org)


 

Oryginał ciągnika rolniczego Lanz Bulldog, produkowany był przez Heinrich Lanz AG w Mannheim, w Niemczech. Produkcja rozpoczęła się w 1921 roku i w różnych wersjach Bulldog produkowany był aż do 1960 roku. W 1956 roku firma John Deere zakupiła zakłady Lanz i zaczął używać nazwy „John Deere-Lanz” dla ciągników produkowanych na linii w fabryce Lanz. Lanz Bulldog był jednym z najbardziej popularnych ciągników niemieckich, został wyprodukowany w ponad 220 000 egzemplarzy. Nazwa „Bulldog” jest powszechnie stosowana w Niemczech jako synonim ciągników również dzisiaj, szczególnie w Bawarii.

 

Oryginalny Lanz-Bulldog, model z 1939 roku, z silnikiem średnioprężnym (foto : pl.wikipedia.org)

 

Na początku 1946 roku podjęto decyzję o rozpoczęciu produkcji w Polsce ciągników rolniczych. Ze względu na konieczność szybkiego wdrożenia do produkcji tego typu pojazdu, zdecydowano o skopiowaniu konstrukcji niemieckiego ciągnika Lanz-Bulldog D9506, którego wiele egzemplarzy zostało w granicach Polski, pozostawionych przez Niemców po II wojnie światowej. Jego zaletami była stosunkowo duża moc przy prostej budowie i obsłudze. Prace nad dokumentacją techniczną prowadzone były pod kierunkiem inż. Edwarda Habicha i ukończone zostały w lipcu 1946 roku. Na przełomie lutego i marca 1947 roku rozpoczęto prace nad prototypem ciągnika pod oznaczeniem LB-45, który zaprezentowany został publicznie 1 maja 1947 roku podczas pochodu pierwszomajowego w Warszawie. Produkcję seryjną ciągników już pod oznaczeniem C-45 uruchomiono we wrześniu 1947 roku. Do końca tego roku zbudowano 130 sztuk, zaś w I kwartale 1948 r. – 227, a w kwietniu 1948 r. – 103 egzemplarze. Na początku lat. 50. produkowano po kilka tysięcy egzemplarzy rocznie. Do napędu Ursusa C-45 zastosowany został 1-cylindrowy, dwusuwowy silnik średnioprężny typu C-45 o pojemności skokowej 10300 cm? i mocy maksymalnej 33 kW (45 KM), zblokowany z 3-biegową skrzynią biegów. Cylinder umieszczony był poziomo. Uruchamianie silnika odbywało się przez podgrzewanie znajdującej się z przodu gruszki żarowej ręczną lampą lutowniczą. Po podgrzaniu należało wyjąć koło kierownicy wraz z kolumną i wsunąć w jedno z bocznych kół zamachowych. Następnie, przez pokręcenie za koło kierownicy, można było uruchomić silnik. Wymagało to sporej siły fizycznej i wprawy.

Ciągnik ten produkowany był początkowo tylko na kołach stalowych, później na ogumionych. W trakcie produkcji poddawany był stopniowej modernizacji. Ciągnik C-45 o numerze seryjnym 00001 został w lipcu 1947 r. przekazany do PGR w Pyrzycach. Używany był do orek na glebach ciężkich i gliniastych; bez kapitalnego remontu pracował 12 000 godzin.

 

 

Niemcy, Bawaria. Kilka lat temu zatrzymaliśmy się w niewielkiej wsi, aby obejrzeć wystawiony na sprzedaż działający egzemplarz Ursusa C-45. Jego cena to kilka tysięcy Euro, ale jak pomyślę ile pracy trzeba było włożyć, aby taki zabytek działał, nie dziwię się... Swoją drogą Niemcy uwielbiają zabytkowe, oczywiście działające zabytkowe ciągniki, stąd być może dość wysoka cena... (foto : labiryntarium.pl)

 

 

Tymczasem, niedaleko Świdnicy...

Krzyczałem, pukałem do drzwi, wywoływałem pieski i cisza... Brama była uchylona już bardzo dawno temu, bo nie za bardzo chciała się poruszyć w którąkolwiek ze stron. Wypadało iść do sąsiadów. Jeden z nich, ten który mieszka najbliżej. Powiedział mi, że całe gospodarstwo zostało już dość dawno opuszczone - dom, stodoła, inne zabudowania gospodarcze, oraz kawał ziemi. Właściciele przeprowadzili się do miasta i prowadzą z powodzeniem duże biznesy. Na moje pytanie o możliwość kupna ciągników, Pan powiedział, że były tu już dziesiątki osób. Handlarze, miłośnicy, muzealnicy... Właściciel wszystkich odsyła z kwitkiem. Sąsiad powiedział mi jeszcze, że w tej samej wsi, całkiem niedaleko mieszka brat właściciela ciągników, stąd o kontakt nie jest trudno. Cóż, pozostaje mi zaprosić Was do obejrzenia zdjęć tych wspaniałych maszyn, zanim rozsypią się zjedzone przez rdzę...

 

Egzemplarz I


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Egzemplarz II


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szkoda, może właściciel w końcu ocknie się ze swoistego letargu i przekaże te ciągniki do muzeum...

 


Przygotował i fotografował : Matthias

źródło informacji, oraz dwa pierwsze zdjęcia : pl.wikipedia.org