Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Tak, istnienie Żarowa takiego jaki znamy dziś, jest bezsprzecznie skutkiem budowy linii kolejowej Wrocławsko-Świebodzickiej w latach 1842-1843. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że to przypadkowe wydarzenia sprawiły by tak się stało i jak niewiele brakowało by Żarów podzielił los nieistniejącej dziś Weseliny (pomiędzy Mrowinami a Tarnawą), lub stał się wsią przypominającą na przykład Bożanów. Trzeba wiedzieć, że Na początku XIX wieku, pełniąc rolę folwarku należącego do ogromnego majątku łażańskiego rodziny Burghaus, Żarów zaludniony był przez niespełna setkę osób. Nigdy wcześniej nie zbudowano tu kościoła, szkoły, gospody czy jakiegokolwiek nazwijmy to sklepu. Nie było to jednak konieczne, bo otaczały go znacznie ważniejsze i większe miejscowości w których znaleźć można było wszystko, były to: Łażany, Mrowiny i  Piotrowice.

 

 

 

Lokomotywa i tender (wagon na węgiel) - pierwszy zestaw który widzieli Żarowianie w 1843 roku

G.F.Bird Drawing fig 1

 

 

 

No dobrze, ale co przed koleją?

 

No właśnie. Jedyną dotąd osobą, która wnikliwie badała losy Żarowa od czasów powstania (czyli mniej więcej od przełomu XII i XIII wieku, no, może początku XIII wieku) do momentu budowy linii kolejowej Wrocławsko-Świebodzickiej (w latach 1842-1843), jest Tomasz Ciesielski. Jego dziełem są dwie naukowe prace, z pewnością znane Żarowianom: pierwsza z 1996 roku "Gmina Żarów, monografia historyczna" i druga z 2006 roku, znacznie obszerniejsza: "Żarów. Historia miasta i gminy". Oczywiście odsyłamy do wnikliwej lektury chętnych, ale zapewniamy, że przez wcześniejsze - niemal siedem wieków, Żarów przechodził z rąk do rąk i tyle. Nudna historia. Czyje to były ręce, dowiesz się jeśli zechcesz z obu monografii...

 

Wróćmy zatem do przypadków.

 

Przypadek pierwszy - wytyczenie linii kolejowej przez Żarów. Budowa ponad 50 kilometrowej linii kolejowej w połowie XIX wieku było z pewnością bardzo odważnym projektem. W dużej mierze finansowanie odbywało się na zasadzie sprzedaży udziałów i tak się złożyło, że lwią część wprowadził najbogatszy wówczas ród na Śląsku - Kramsta ze Świebodzic. Naturalnym było przyjęcie trasy w linii prostej z Wrocławia do Świebodzic. Miało być tanio, szybko i dobrze. Należało się jednak poważnie liczyć z ważną Świdnicą. Istniały zatem pomysły poprowadzenia linii przez Świdnicę. Miasto Świdnica było wówczas twierdzą, co stało się problemem na tyle skomplikowanym, że jednak przyjęto opcję z jej pominięciem i planem budowy w przyszłości odnogi prowadzącej do Świdnicy. Linię tę oddano do użytku 21 lipca 1844 r., ale pociągi wciąż nie dochodziły do centrum miasta. Świdnica przestała być twierdzą dopiero w 1866 roku.

Przypadek drugi - surowce naturalne wokół Żarowa. Podczas budowy nasypów kolejowych potrzeba dużo piasku, żwiru i kamienia (tłucznia pod torowiska). Wykonywano w tym celu wzdłuż trasy wiele wykopów pozwalających na pozyskanie kamienia. Tylko wokół Żarowa jest ich kilkadziesiąt. Przy okazji tych prac znaleziono całkiem płytko m. in. węgiel brunatny, kaolin i piryt. Dla kogoś z głową na karku takiego zestawu bogactw naturalnych nie można było nie wykorzystać.

Przypadek trzeci - Carl Kulmiz. Takim człowiekiem z głową na karku okazał się Carl Kulmiz, były porucznik w Armii Pruskiej. Ze względu na stan zdrowia zrezygnował ze służby wojskowej, w wieku ok 33 lat założył firmę budowlaną i zdobył kontrakt na budowę nasypów pod linię kolejową Wrocław- Świebodzice. To jego nieprzeciętnie bystry umysł nie pozwolił na pominięcie wspomnianych bogactw naturalnych. Jeszcze w trakcie budowy linii w 1842 roku starał się wykorzystać węgiel brunatny jako paliwo do pieców i kaolin jako materiał na cegły, dachówki itp. produkty, tworząc pierwszą swoją fabrykę cegieł na terenie dzierżawionym od Hermana Nicolausa Friedricha von Burghaussa z Łażan. Później, rozbudowując osadę przemysłową nazwał ją Ida- und Marienhütte (teren wokół obecnego Urzędu Miasta i żarowskiego parku).

 

 

 

Carl Kulmiz (1809-1874)

 ckulmiz

 

 

 

Linia kolejowa z Wrocławia do Świebodzic była gotowa do uruchomienia w październiku 1843 roku. Dokładnie w sobotę 28 października 1843 roku odbył się inauguracyjny przejazd z Wrocławia do Świebodzic i z powrotem. Jak to się odbyło, napisał w swojej książce "Spacer po dawnym Żarowie", Zbigniew Malicki:

"Około godziny dziewiątej przed południem panowała gęsta mgła. W ozdobionych kwiatami salach nowo wybudowanego Dworca Świebodzkiego zebrali się zaproszeni na uroczystość goście. Na torach pomiędzy obydwoma portykami stały już bogato ozdobione wagony, a przed nimi parowóz o nazwie „Vorwärts” (niem. naprzód). Przybywającym na peron przygrywała orkiestra, odpalano fajerwerki. Mowę powitalną wygłosił przewodniczący, hrabia von Burghauss z Łażan, który wymienił, chwaląc, szczególnie kierownika zrealizowanego przedsięwzięcia, później dyrektora technicznego spółki, starszego inżyniera Cochiusa. Około godziny dziesiątej, promienie słońca przebijały się przez mgłę, pociąg obsługiwany przez maszynistę, pana Schumanna, opuścił przez bramę triumfalną dworzec. Wyjazdowi towarzyszyła muzyka i fajerwerki. Po obu stronach torów stały mocno ściśnięte tłumy widzów.

Na nowo wybudowanej i przystrojonej z racji uroczystości otwarcia stacji kolejowej w Kątach Wrocławskich pasażerów pociągu powitał podczas krótkiego postoju burmistrz Fiebig. Pośród okrzyków „hurra” ogromnej rzeszy ludzi około wpół do pierwszej pociąg wjechał na dworzec w Świebodzicach witany przez miejscowy chór i chór górniczy z Wałbrzycha specjalnie na tę uroczystość przygotowanymi utworami. W hali dworca spożywano uroczyste śniadanie, wznoszono toasty za króla, królową i cały dwór królewski. Entuzjastyczne, patriotyczne przemówie nia wygłaszali panowie: von Merckel, nadprezydent prowincji śląskiej, hrabia von Burghauss z Łażan, Pinder, prezydent Wrocławia i przewodniczący rady miejskiej, kupiec wrocławski, Kopisch. Po ostatnim przemówieniu rozległ się dzwonek przypominający o drodze powrotnej do Wrocławia. O wpół do piątej pociąg powrócił do Wrocławia."

Relacja z uroczystości otwarcia i pierwszego przejazdu pociągu z Wrocławia do Świebodzic zamieszczona w „Privilegierte Schlesische Zeitung”, nr 254 z 30 października 1843 r.

Cykliczny ruch kolejowy rozpoczął się następnego dnia, 29 października 1843 roku. Jedyny dworzec na Ziemi Żarowskiej uruchomiono od samego początku w Imbramowicach. Była to ważna stacja z tzw. mijanką. Pociągi wyjeżdżały niemal równocześnie z Wrocławia i Świebodzic by mogły minąć się na tej jednotorowej wówczas linii tylko w Imbramowicach. W Żarowie wtedy nie było jeszcze rzecz jasna dworca, ten powstanie dopiero 10 lat później na przełomie 1853/1854 roku. Natromiast Carl Kulmiz dopiero zaczął rozwijać skrzydła tworząc z czasem kolejne fabryki w sąsiedztwie Żarowa i linii kolejowej.

 

 

 

 Tak mniej więcej wyglądał pierwszy skład pociągu na trasie z Wrocławia do Świebodzic w 1843 roku. Parowóz wyprodukowany był przez firmę Sharp, Roberts & Company z Manchesteru. Ten podczas inauguracyjnej jazdy miał nr 5 i nazwę „Vorwärts" (Naprzód). Inne parowozy pokonujące tę trasę nazywano: „Breslau”(Wrocław), „Canth” (Kąty Wrocławskie), „Schweidnitz” (Świdnica), „Freiburg” (Świebodzice) i „Fürstenstein” (Książ)... Lokomotywa ciągnęła wagony klasy I (zadaszone), oraz klasy II i III odkryte. W dni zimne i mokre podróż musiała być dość uciążliwa.

sklad pociagu

 

 

 

Wagon klasy III kursujący na linii Wrocławsko-Świebodzickiej od 1843 roku. Oznaczenie B.F.E. Breslau-Freiburger Eisenbahn (eksponat Muzeum w Berlinie)

 wagonIIIklasy1843

 

 

 

Poniżej mapka Linii Kolejowej Wrocławsko-Świebodzickiej. Pociąg po raz pierwszy wyruszył tą liczącą 57,5 km jednotorową linią z Dworca Świebodzkiego we Wrocławiu do Dworca Wrocławskiego w Świebodzicach przez stacje: Kąty Wrocławskie, Imbramowice, Jaworzyna Śląska w sobotę, 28 października 1843 roku. Pociągi towarowe zaczęły kursować 1 stycznia 1844 r.

mapa kolei wroclawsko swiebodzickiej

 

 

 

 Graficzne przedstawienie Dworca Świebodzkiego we Wrocławiu podczas inauguracyjnej jazdy, o czym świadczyć mogą tłumy gapiów w okolicy dworca.

rycina dworzec wroclaw

 

 

 

 Graficzne przedstawienie Dworca Wrocławskiego w Świebodzicach podczas inauguracyjnej jazdy, o czym świadczyć mogą skandujący gapie w okolicy dworca.

rycina dworzec swiebodzice

 

 

 

Już 10 lat po uruchomieniu linii kolejowej Wrocławsko-Świebodzickiej powstał w Żarowie budynek pierwszego dworca. W książce Zbigniewa Malickiego "Spacer po dawnym Żarowie" czytamy:

"W niedzielę, 30 października 1853 r. w „Schlesische Zeitung” ukazał się następujący komunikat:

Od 1 listopada wszystkie przewidziane w rozkładzie jazdy pociągi parowe będą zatrzymywać się we wsi Żarów, podobnie jak to ma miejsce w Smolcu i Mietkowie. Tym sposobem liczna ludność zamieszkująca Żarów i okolice będzie miała możliwość odwiedzania Wrocławia, Świdnicy, Świebodzic i Wałbrzycha. Umożliwi to również transport towarów z fabryk położonych w pobliżu wsi. Bilety do leżących tuż obok stacji w Imbramowicach i Jaworzynie Śląskiej są do nabycia chwilowo w ustawionej w miejscu postoju budce wartowniczej. W przypadku podróży poza te stacje, niezbędne bilety należy nabyć tamże. Wrocław, 28 października 1853 r. Dyrekcja Kolei Wrocławsko-Świdnicko-Świebodzickiej.

Wkrótce potem, na przełomie 1853/1854 r., powstał pierwszy budynek stacji kolejowej. Można go zobaczyć na litografii z 1861 r., wchodzącej w skład zestawu przedstawiającego śląskie stacje kolejowe, autorstwa A. Schurichta z Görlitz, E. H. Her rmanna z Drezna i A. Göhde z Löbau."

 

 

 

Pierwszy dworzec w Żarowie na wspomnianej litografii

dworzec zarow

 

 

Co działo się w tym czasie w Żarowie?

Jeszcze w latach 40. XIX w. Carl Kulmiz uruchamia w okolicy swojej cegielni hutę szkłą "Idę" i hutę żelaza "Marię" następnie w 1850 roku Fabrykę Cegieł Szamotowych, ognioodpornych i kwasoodpornych. Kilka lat później, w roku 1858 powstaje „Silesia”, później jedna z najbardziej znanych fabryk chemicznych w Niemczech. Zdecydowana większość transportu odbywa się drogą kolejową...

W bardzo szybkim tempie przybywało w Żarowie mieszkańców. O ile w 1840 roku było ich około 200 to w 1885 r. Żarów liczył ich już 1500. Na początku XX wieku w 1905 r. liczba mieszkańców wynosiła już ponad 3000! Oczywiście szybki rozwój Żarowa ma ścisły związek z powstałymi tu, dobrze prosperującymi fabrykami, oraz istnieniem kolei.

W książce Zbigniewa Malickiego "Spacer po dawnym Żarowie" czytamy dalej:

"Nasza stacja pojawia się także w wydanym w 1869 r. „Przewodniku po Karkonoszach i Hrabstwie Kłodzkim” w rozdziale poświęconym miejscowościom znajdującym się na trasie kolejowej z Wrocławia w kierunku południowym:

Stacja Żarów, po prawej stronie liczne budynki i kominy rozmaitych zakładów należących do tajnego radcy handlowego Kulmiza (Zakład Budowy Maszyn, Huta Szkła, chemikalia, głównie kwas siarkowy, sól glauberska, cegły etc.). Niektóre z tych produktów widać już na stacji. Sama fabryka leży jednak już na gruntach łażańskich, a początek tutejszemu przemysłowi dały miejscowe złoża węgla brunatnego.

W latach 1899-1900 stacja została rozbudowana. Powstał drugi budynek, połączony z pierwszym, i peron z przejściem podziemnym... W tym okresie powstał również drugi tor główny. Było też w Żarowie 13 torów bocznych. Duży ruch panował w towarowej części stacji. Swoje produkty wysyłały koleją „Szamotownia” i „Silesia”, do Zakładów Młynarskich dostarczano codziennie kilkadziesiąt ton zboża, a podczas II wojny światowej taką samą ilość ziemniaków do firmy „Okruna”. Podczas żniw i wykopków szosę z Mrowin do Żarowa przemierzały dziesiątki pojazdów wiozących ziemniaki, buraki cukrowe i zboże z majątku na stację. O istnieniu bocznicy kolejowej napisano już w sprawozdaniu Zakładów Chemicznych „Silesia” za rok 1872. Tory prowadziły przez centrum Żarowa, a pociągi towarowe przejeżdżające przez sam środek miejscowości od początku były utrapieniem dla pieszych, później także dla kierowców, oraz atrakcją dla dzieci. Dalej tory prowadziły wzdłuż Büttnerstraße (ul. Zygmunta Krasińskie go) do „Silesii”, a kończyły się kilkadziesiąt metrów od zamku, po ponownym przecięciu głównej ulicy (jeszcze wiele lat po wojnie były w tym miejscu zamykane rogatki). Żeby ułatwić pracownikom dojście do „Szamotowni”, wybudowano nad torami dwa wiadukty nazywane przez żarowian mostami: jeden, większy i położony bliżej fabryki, w II połowie XIX w., drugi w 1939 r. Młodsza z kładek okazała się nietrwała i mało kto z mieszkańców ją pamięta. Większy i starszy most został rozebrany w ostatnich latach ze względów bezpieczeństwa."

Linię zelektryfikowano w latach 20. XX w. Tuż po wojnie jednak,  Armia Czerwona zdemontowała przewody trakcyjne i wywiozła do Związku Radziekiego, zresztą wraz z wieloma innymi "zdobyczami wojennymi" z tych terenów... Ponownie zeliktyfikowano tę linię w 1966 roku. 

 

 

 

Tylko dwie zmiany w czasie tych 180 lat zostały dokonane na trasie pomiędzy Wrocławiem a Świebodzicami. Pierwszą z nich była korekta linii w związku z budową Zalewu Mietkowskiego w latach 80. XX w. Jak widać na poniższej mapce tory przebiegały blisko Mietkowa i Borzygniewu. Dziś stacja w Mietkowie znajduje się spory kawałek za wsią a Borzygniewu nawet nie dostrzeżemy z pociągu...

mapka mietkow

 

 

 

Druga zmiana dotyczyła stacji początkowej. Od 1843 roku był to Dworzec Świebodzki. Na początku lat 90. XX w. zamknięto go i połączenia przejął Dworzec Główny we Wrocławiu. Jak widzimy na poniższej mapce, linia nieznacznie wydłużyła się.

mapka wroc

 

 

 

Dziś Żarów leży na 42 kilometrze tej linii. Z dawnych fabryk została tylko Szamotownia, która korzysta wyłącznie z transportu drogowego. Zlikwidowano bocznicę kolejową w centrum miasta, ale stworzono nowe tereny inwestycyjne bliżej linii dzięki czemu miasto wciąż się rozwija...

 Mamy nieodparte wrażenie, że jubileusz linii kolejowej Wrocławsko-Świebodzickiej jest jubileuszem uprzemysłowionego Żarowa, W związku z tym wszystkiego najlepszego składamy miastu i jego mieszkańcom...

 

 

 


Przygotował Matthias